|
W życiu każdego z nas pojawiają się takie momenty, gdy głos zaczyna nam drżeć, kolana miękną a nogi stają się jak z waty. Co ciekawe, objawy te niekoniecznie muszą się pojawiać w stresujących czy przykrych chwilach. Oczywiście, są to objawy typowe dla sytuacji, gdy udajemy się na pierwszą w życiu rozmowę kwalifikacyjną bądź gdy staramy się o podwyżkę. Takich momentów jest zresztą znacznie więcej: zaręczyny, ślub, towarzyszenie przy porodzie, narodziny dziecka...

Wszystko zaczyna się z chwilą, kiedy podejmujemy decyzję o zaczepieniu Tej Kobiety. Już z daleka wygląda na Chodzący Ideał. Czy jednak ktoś taki zwróci na nas uwagę? Przecież mogłaby mieć każdego... „Raz kozie śmierć” – myślimy i... pytamy wybrankę serca o godzinę czy pogodę, komplementujemy jej strój, fryzurę, zapach perfum. Krótko mówiąc: pleciemy co nam ślina na język przyniesie. Trudno powiedzieć dlaczego, ale Chodzący Ideał zaczyna zwracać na nas uwagę – być może wyróżniamy się tym bezładnym słowotokiem? Tak czy inaczej, właśnie Ta Kobieta zgadza się na randkę. Po niej przychodzi kolejna, kolejna i kolejna. W końcu przychodzi pora na oświadczyny. Jeśli na samą myśl o zagadaniu Wybranki miękły nam kolana, to zaręczyny przyprawiają nas niemal o stan przedzawałowy. Pierścionek, kwiaty, świece, wino – romantyczna kolacja to zaledwie preludium. Największym wyzwaniem jest bowiem spotkanie z rodziną Ideału i poproszenie Jej rodziców o rękę córki... No cóż, jeśli przebrniemy przez ten etap, to później będzie już z górki... Jeszcze tylko ślub, ciąża, poród i problemy związane z wychowaniem dzieci... Nie da się ukryć, że każdemu z tych wydarzeń towarzyszą miękkie kolana oraz nasilający się stres, który czasami doprowadza nas do... poziomu podłogi. W końcu rzadko się zdarza, aby facet wytrzymał poród partnerki – rzecz jasna, nie chodzi o współodczuwanie jej cierpienia, a o fakt, że zostaje się ojcem. A to najbardziej wymagająca i odpowiedzialna rola na świecie – usprawiedliwia ją nawet omdlenie na porodówce! 
|